wtorek, 22 września 2015

Believe.

Niki POV

-Przepraszam! -ktoś z całej siły strącił mnie z chodnika
-W porządku - otworzyłam szeroko oczy 
-Co tu takie zamieszanie ?-podążałam główną ulicą centrum Sidney 
Zerknęłam na telefon *21 nieodebranych połączeń :Charlie*
-Odwaliło jej ?! -skrzywiłam się i postanowiłam, że oddzwonię później
-Przepraszam Panią co tam się dzieje ?
-No jak to co, jakiś słynny piosenkarz przyjechał do hotelu 'Hilton' i właśnie wyszedł przed hotel do fanów - nie była zbyt zadowolona a mnie zżerała ciekawość kto spowodował takie zamieszanie
-Ymm A wie Pani co to za artysta ? - podniosłam brew z Nadziei że uzyskam odpowiedź 
-Justin Bieber -odparła 
Zamurowało mnie, w momencie poczułam jakby cały świat się zatrzymał...
Poczułam jakby całe moje życie właśnie przebiegło mi przed oczami
Nie doprowadzałam do siebie myśli , że on tutaj teraz 
Zaczęłam się rozglądać dookoła szukając jakiejś odpowiedzi 
To co usłyszałam kilka minut temu ..-Nie to nie możliwe - mówiłam do siebie 
Niki weź się w garść ,zaczęłam biec w ich stronę jednak przez tłum ludzi ledwo słyszałam swoje myśli nie mówiąc o tym , że mogłabym go zobaczyć 
-Szybko myśl myśl Niki ! -wzięłam głęboki wdech i wydech 
*Bieber Bieber !* *KOCHAM CIE !*
Tłum nie przestawał krzyczeć 
Szybko zorientowałam się, że mogę obiec budynek dookoła postanowiłam tak zrobić to był jedyny plan na jaki wpadłam ludzi było coraz więcej a czasu coraz mniej 
Okrążyłam hotel znajdując szczelinę między drzewami aby dostać się do samego początku 
*Jesteście niesamowici nie wiedziałem że jest was tu aż tak wiele ,dziękuje za wsparcie -uśmiechał się tak pięknie *
Zobaczyłam go zobaczyłam tą wielką miłość i szczerość z jego serca po raz pierwszy na własne oczy 
Zobaczyłam normalnego chłopaka który od ponad 6 lat spełnia swoje marzenia na scenie ..
Myślałam,że to sen mrugnęłam kilka razy aby się upewnić czy na pewno stoję właśnie jakieś 15 metrów od swojego idola
Ludzie wokół skakali i płacząc krzyczeli jego imię 
a ja czułam pustkę stałam jak sparaliżowana nie mogąc zrobić kroku w przód ani w tył 
Czy to na prawdę się dzieje ?

Justin POV 

-Kocham was bardzo jesteście wspaniali - to był moment w którym byłem cholernie z siebie dumny te piękne szczęśliwe chodź zapłakane twarzy rozjaśniały mój każdy dzień , dawały siłę i energie były lekarstwem na każdy ból
-Dziękuje wam za wsparcie za to, że nigdy mnie nie opuszczacie -uśmiechnąłem się szeroko
-Justin musimy już iść - krzyki unosiły się jeszcze głośniej
To było takie prawdziwe uczucie, są tutaj tylko dla mnie przyszli pokazać że są wszędzie gdzie tylko się udam , ehh kocham ich tak bardzo
-Kenny ,Chcę jeszcze chwilę z nimi pobyć to nasz czas - zacząłem rozglądać się ale czas nie ubłagalnie mnie gonił
-Trzymajcie się jeszcze się zobaczymy, teraz muszę iść bardzo was kocham ,Pamiętajcie - odwróciłem się do drzwi hotelu i wtedy zauważyłem ją 
Dziewczynę która stała z boku ,miała ciemne długie kręcone włosy które lekko kołysał wiatr 
Jej duże czarne jak heban oczy było by widać nawet z kilometra 
Miała lekko otwarte usta 
Spoglądała na mnie inspirująco z jej twarzy nie mogłem nic odczytać widać jedynie było przerażenie 
Była piękna
Nie krzyczała nie płakała ,stała tylko i wpatrywała się we mnie 
Widziałem w niej ogromną prawdziwość 
Jakaś cząstka mnie chciała żebym do niej podszedł i mocno przytulił 
Chciałem żeby została na zawsze
Po chwili sam stałem jak wryty bez żadnej reakcji 
Chciałem znać jej myśli 
Chciałem ją odkryć
Poczułem coś bardzo silnego

Niki POV

On chyba na mnie patrzy, patrzy swoimi karmelowymi oczami 
Dreszcze przeszły po całym moim ciele 
Chciałam umrzeć w jego ramionach teraz
Chciałam znać jego myśli 
Chciałam krzyczeć ale nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa 
Moje największe marzenie stoi przede mną a ja nie mogę się ruszyć 
Dlaczego to trafia się właśnie mnie
-Justin idziemy - Kenny popchnął go lekko do wyjścia a on patrzył na mnie ....na mnie 
W końcu po chwili ruszył wszyscy zaczęli płakać i krzyczeć znacznie głośniej i dopiero w tym momencie uświadomiłam sobie co zrobiłam
Łzy zaczęły lecieć po moim policzku ,odwróciłam się i biegłam przed siebie 
Nie wiedziałam gdzie iść co ze sobą zrobić
Czułam się bezsilna 
Tyle przygotowywałam się na to spotkanie a zrobiłam zupełnie nic...
Przecież mogę go już nie zobaczyć ! Może już nie być takiej okazji !
Straciłam szansę którą dostałam od życia ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz